Strona główna  /  Herbata  /  Five o’clock – co to znaczy i skąd pochodzi ten zwyczaj?

Five o’clock – co to znaczy i skąd pochodzi ten zwyczaj?

Herbata
🟅 AI
Elegancki zestaw do popołudniowej herbaty z imbrykiem i przekąskami w przytulnym, nasłonecznionym salonie.

Five o’clock to tradycyjny brytyjski zwyczaj popołudniowego picia herbaty, przypadający na godzinę 17:00. Zapoczątkowała go w XIX wieku księżna Bedford Anna, aby zaspokoić głód między wczesnym lunchem a bardzo późnym obiadem. W dalszej części artykułu znajdziesz szczegóły tej historii, zasady serwowania podwieczorku oraz ciekawostki związane z tą elegancką tradycją.

Skąd wziął się zwyczaj pięciu o’clock?

W XIX-wiecznej Wielkiej Brytanii rytm dnia wyznaczały trzy główne dania – poranne śniadanie, lunch w okolicach południa oraz obiad, który podawano wyjątkowo późno, bo dopiero pomiędzy 19:00 a 20:30. Długa przerwa pomiędzy drugim a trzecim daniem sprawiała, że po południu wielu odczuwało przykre ssanie w żołądku. Przedstawiciele niższych warstw nie mieli środków na dodatkowe jedzenie, natomiast osobom z towarzystwa nie przystało zaglądać do kuchni w poszukiwaniu czegoś na ząb.

Pewnego dnia księżna Bedford Anna postanowiła potajemnie poprosić swoją służbę o dostarczenie do pokoju lekkich przekąsek oraz filiżanki herbaty. Kiedy jej sekret wyszedł na jaw, nie spotkała jej żadna krytyka – wręcz przeciwnie, pomysł okazał się znakomitym pretekstem do zorganizowania kameralnego spotkania towarzyskiego. To właśnie ten moment uznaje się za narodziny zwyczaju Five o’clock, które wkrótce stało się nieodłącznym elementem życia elity.

Praktyka szybko rozprzestrzeniła się poza bezpośrednie grono znajomych księstwa Bedford. Najpierw przejęli ją bliscy przyjaciele pary książęcej, później cała brytyjska arystokracja, a z czasem dotarła nawet do niższych kręgów społeczeństwa. Tym sposobem popołudniowa przerwa na herbatę wrosła w angielską kulturę, stając się jednym z jej najbardziej rozpoznawalnych symboli.

Jak wyglądał arystokratyczny rytuał?

Spotkanie, które księżna Bedford Anna organizowała o siedemnastej, miało swoją ściśle określoną oprawę. Obowiązkowo odbywało się w najlepszym salonie rezydencji, co podkreślało jego odświętny charakter. Damy zapraszane na podwieczorek specjalnie na tę okazję zakładały swoje najbardziej okazałe stroje, przykładały ogromną wagę do dodatków i zasiadały do stołu w pełnej gali.

Na początku serwowano głównie słodkie wypieki, przede wszystkim świeże ciasto, które pani domu podawała do aromatycznego naparu. Z czasem menu wzbogaciło się o znacznie bardziej wyszukane pozycje. Na eleganckich półmiskach zaczęły pojawiać się maleńkie, ozdobne kanapeczki, a obok nich układano sezonowe owoce. Całość aranżowano z myślą o wygodzie rozmów i możliwości niespiesznego delektowania się każdym kęsem.

Co ciekawe, zwyczaj ten miał także niespodziewany wpływ na kobiecą modę i samopoczucie. Panie przed wyjściem na herbatę mogły na chwilę uwolnić się od krępującego gorsetu i założyć luźniejszą, choć nadal bogato zdobioną falbanami i koronkami kreację. Dawało to nie tylko fizyczną ulgę, ale i namiastkę niespotykanej wcześniej swobody towarzyskiej.

Dlaczego godzina 17:00 okazała się idealna?

Wybór pory nie był dziełem przypadku. Odstęp czasowy od spożywanego około południa lunchu sprawiał, że właśnie wtedy organizm najmocniej domagał się zastrzyku energii. Uczucie głodu stawało się na tyle uciążliwe, że uniemożliwiało skupienie się na lekturze czy robótkach ręcznych. Herbata z dodatkiem mleka i cukru oraz niewielkie porcje jedzenia wystarczały, by dotrwać do późnego obiadu bez uczucia ciężkości.

Dodatkowym atutem była pora dnia sprzyjająca rozmowom – przed wieczornymi obowiązkami i oficjalnymi kolacjami panie miały chwilę wyłącznie dla siebie. W przeciwieństwie do wystawnych bankietów, podwieczorek przybierał formę kameralną, co sprzyjało wymianie plotek i zacieśnianiu towarzyskich więzi. Współcześnie ta pora wciąż uchodzi za naturalny moment lekkiego spadku koncentracji, który warto przełamać krótką przerwą.

Co istotne, sama herbata serwowana podczas „Five o’clock” różniła się od tej pitych na co dzień. Gospodynie wybierały specjalne mieszanki liści, często sprowadzane z Indii lub Cejlonu, a proces parzenia otaczano prawdziwym ceremoniałem. Wszystko po to, by aromat i smak napoju idealnie współgrały ze słodkimi i wytrawnymi dodatkami rozłożonymi na stole.

Czym jest fajf?

W Polsce odpowiednikiem angielskiego zwyczaju były tak zwane fajfy – spotkania organizowane najczęściej przez panie w celu towarzyskich pogawędek przy filiżance herbaty i ciastkach. Nazwa wywodziła się wprost od angielskiego określenia godziny i na stałe weszła do języka potocznego. Podobnie jak na Wyspach, i tu dbano o estetykę nakrycia stołu oraz wybór odpowiedniej zastawy.

Fajfy stanowiły ważny punkt codzienności – dawały okazję do oderwania się od domowych rutyn i spędzenia czasu w wyłącznie kobiecym gronie. W odróżnieniu od sztywnej arystokratycznej etykiety, polskie podwieczorki przyjmowały niekiedy luźniejszy, bardziej spontaniczny charakter. Mimo to główna idea pozostała niezmienna – chodziło o celebrację chwili spokoju w ciągu dnia.

Jak przygotować herbatę po angielsku?

Choć monarsze korzenie zwyczaju mogą sugerować skomplikowaną procedurę, dziś przygotowanie naparu zbliżonego do podwieczorkowego jest zaskakująco proste. Sekret tkwi w kolejności działań i odpowiednich proporcjach składników. Współcześni miłośnicy tradycji chętnie sięgają po sprawdzone akcesoria, by oddać atmosferę dawnych salonów.

Sposób parzenia

Do podgrzanego czajniczka wsypujemy tyle łyżeczek suszu, ile zaplanowano filiżanek, plus jeszcze jedną dodatkową. Zasadniczą kwestią pozostaje temperatura wody – nie może ona wrzeć, gdyż zbyt gorąca zniszczy delikatne olejki eteryczne. Po zalaniu odstawiamy naczynie na około pięć minut i dopiero po tym czasie przelewamy płyn do uprzednio przygotowanych naczyń.

Kolejność łączenia płynów odgrywa tutaj zasadniczą rolę. Najpierw do każdej filiżanki wlewamy około dwóch łyżek mleka, a dopiero potem dolewamy świeżo zaparzony napar. Taki manewr zapewnia lepsze wymieszanie się obu warstw i nadaje trunkowi aksamitny, jasnobrązowy odcień, który przez koneserów uznawany jest za najbardziej pożądany.

Dobór naczyń

Autentyczny charakter podwieczorku budują nie tylko smaki, lecz także przedmioty, z których korzystamy. Prócz filiżanek z cienkiej porcelany w grę wchodzą również dzbanki przeznaczone do wielokrotnego parzenia oraz ozdobne zaparzacze umożliwiające swobodne rozwijanie się listków. Wybór szkła czy ceramiki może podkreślić prywatny styl gospodarza i stać się tematem rozmowy.

Jak tradycja przetrwała do dziś?

W kręgach społecznych poza Pałacem Buckingham rozkwitł głównie w pierwszej połowie XX wieku, później zaś zaczął ustępować miejsca szybszemu trybowi życia. Mimo to w niektórych domach Brytyjczyków wciąż kultywuje się nawyk kilkuminutowego wytchnienia przy filiżance earl greya. Choć królowa Elżbieta II przez całe swoje panowanie pozostawała wierna tej rutynie, wśród zwykłych obywateli pamięć o niej stopniowo blaknie.

Dziś elementy dawnego rytuału można zauważyć w rosnącej popularności tematycznych herbaciarni oraz w modzie na ceremonię afternoon tea serwowaną w hotelach i restauracjach. Wycieczki do Londynu czy Edynburga często wzbogacane są o wizytę w miejscu, gdzie podaje się piętrowe patery z miniaturowymi tartinkami i babeczkami. To dowód, że głęboko zakorzeniony w kulturze pomysł księżnej Anny wciąż potrafi zachwycać.

Do jej niesłabnącego uroku przyczynia się także estetyka retro, która wraca do łask w wystroju wnętrz i stylizacji stołu. Haftowane serwetki, srebrne łyżeczki oraz klasyczne czarki przywołują obrazy z dawnych epok, a jednocześnie wpisują się we współczesne poszukiwanie wytchnienia od ekranów i pośpiechu.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Co to jest tradycja Five o’clock?

To brytyjski zwyczaj popołudniowego picia herbaty o godzinie 17:00, wywodzący się z XIX wieku i związany z krótką przerwą między lunchem a późnym obiadem.

Kto zapoczątkował zwyczaj pięciu o’clock i dlaczego?

Inicjatorką była księżna Bedford Anna, która wprowadziła herbatę z przekąskami, by złagodzić głód pojawiający się między obiadem a kolacją.

Jak wyglądał arystokratyczny podwieczorek?

Organizowano go w najlepszym salonie, podawano ciasta i drobne kanapeczki, a uczestniczki ubierały się odświętnie i dbały o eleganckie dodatki.

Dlaczego godzina 17:00 była uważana za odpowiednią porę?

Około tej pory pojawiał się popołudniowy spadek energii i głód po lunchu, więc lekka przekąska i herbata pomagały wytrwać do wieczornego obiadu.

Czym wyróżniała się herbata podawana podczas Five o’clock?

Serwowano specjalne mieszanki liści, często z Indii lub Cejlonu, a parzenie traktowano jak drobny ceremoniał dla uzyskania aromatu i smaku.

Jak parzyć herbatę po angielsku według opisu w artykule?

Do podgrzanego czajnika wsypuje się porcję suszu plus jedną łyżeczkę ekstra, zalewa wodą nie wrzącą i po ~5 minutach przelewa do filiżanek z wcześniej włożonym mlekiem.

Czy podobny zwyczaj istniał w Polsce?

Tak — tzw. fajfy były polskim odpowiednikiem, organizowanym przez panie przy herbacie i ciastkach, często w nieco mniej formalnej atmosferze.

Redakcja chatkazyerbamate.pl

Zespół młodych redaktorów, pasjonujących się ogólną wiedzą na temat budownictwa, domu i wnętrza. Nasze artykuły dostarczają masę przydatnej wiedzy oraz cennych wskazówek.

Może Cię również zainteresować

Elegancki zestaw do popołudniowej herbaty z imbrykiem i przekąskami w przytulnym, nasłonecznionym salonie.

Miód lipowy na co pomaga?

6 sierpnia, 2026

Potrzebujesz więcej informacji?